TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Ludzie z naszych stron - Witold Kozakowski



Z pochodzenia wałbrzyszanin, gitarzysta, pedagog i felietonista z wyboru. Absolwent wydziału pedagogiczno-artystycznego na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach oraz Akademii Muzycznej we Wrocławiu (wydział instrumentalny, specjalność gitara). Dwukrotny stypendysta władz hiszpańskich. Na Ziemi Kłodzkiej narodziło się jego „dziecko” - najstarszy cyklicznie odbywający się na Dolnym Śląsku festiwal gitarowy Gitariada.


Z Witoldem Kozakowskim rozmawia Maciej Schulz.


fot. Jarosław Pępkowski


M.S.: Którędy wiodła Pańska droga na Ziemię Kłodzką?
W.K.: Zaraz po studiach rozpocząłem pracę we Wrocławiu w Fundacji Kultury Akademickiej Universitas, ale na Ziemi Kłodzkiej miałem wielu przyjaciół. Pewnego dnia, jeden z kolegów poprosił, żebym odwiózł go do Lądka. Po drodze zatrzymaliśmy się w Kłodzku i odwiedziliśmy szkołę muzyczną. Poznaliśmy jej ówczesną dyrektorkę, panią Martę Dąbrowską, a ta zaproponowała mi pracę. Kilka dni później zostałem też przyjęty do pracy w Kłodzkim Ośrodku Kultury. Warto dodać, że ówczesne Kłodzko nie było białą plamą na mapie kulturalnej regionu, nie przyjechałem więc na głuchą prowincję.


M.S.: A jak narodziła się miłość do gitary?
W.K.: Chociaż moi rodzice pracowali w orkiestrze symfonicznej, nie zmuszali mnie do tego, abym kontynuował tradycje rodzinne i uczęszczał do szkoły muzycznej. Rozpocząłem edukację w zwykłej podstawówce. Uwielbiam podróże i już wtedy angażowałem się w działalność Szkolnego Koła Turystyki Krajoznawczej PTTK. Prowadząca je nauczycielka stwierdziła kiedyś, że skoro mam rodziców muzyków, to najlepiej jeśli to właśnie ja nauczę się grać na gitarze po to, aby akompaniować na szkolnych rajdach. I tak zostałem gitarzystą „rajdowym”. Najpierw pobierałem
nauki prywatnie, później uczęszczałem do wałbrzyskiej szkoły muzycznej, aż trafiłem do elitarnego liceum muzycznego we Wrocławiu. W szkołach muzycznych przekonałem się, że gra na gitarze to nie tylko akompaniament do piosenki czy granie przy ogniskach, ale cała bogata solistyczna literatura muzyczna.


M.S.: Który gatunek muzyki stał się Pańskim ulubionym?
W.K.: Zajmuje mnie przede wszystkim klasyka, ale gitara to instrument bardzo wszechstronny, dający wprost nieograniczone możliwości ekspresji. Poprzez kolejne szczeble edukacji muzycznej gruntownie zgłębiałem kolejne obszary muzyki klasycznej. Dzięki wyjazdom do Hiszpanii poznałem bliżej muzykę dawną (renesans, barok) a także fascynujący świat gitary flamenco. Muszę się też przyznać, że w czasach licealnych grałem w założonej wspólnie z kolegami kapeli rockowej, która nazywała się The Formacja. Na gitarze basowej grał w zespole Paweł Mykietyn - jeden z bardziej wziętych dziś kompozytorów.


M.S.: A jak narodziło się Pańskie „dziecko”, czyli Gitariada?
W.K.: Kiedy podjąłem pracę w Kłodzku w 1997 r. w naturalny sposób, z racji przygotowania zawodowego, włączyłem się w animację kultury muzycznej w mieście. Przede wszystkim współpracowałem z organizowanymi tu od 1987 roku Międzynarodowymi Wieczorami Muzyki Organowej i Kameralnej. Kiedyś, podczas rozmowy z Bogusławem Michnikiem, dyrektorem Kłodzkiego Ośrodka Kultury, padła propozycja zorganizowania Gitariady - tak w 1998 r. w Kłodzku narodził się festiwal gitarowy. W kolejnych edycjach Gitariady grano klasykę, jazz, blues, flamenco. Warto wymienić chociaż kilka nazwisk prawdziwych tuzów gitary, którzy koncertowali właśnie na Gitariadzie: Krzysztof Pełech, Łukasz Kuropaczewski, Waldemar Gromolak, Łukasz Pietrzak, Jarosław Śmietana, Krzysztof Ścierański, Marek Napiórkowski. Jednym z celów festiwalu było, i jest do dzisiaj, umożliwienie występów młodym gitarzystom oraz promowanie gitary wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Stąd koncerty w szkołach, ośrodkach kultury, kościołach, galeriach, kawiarniach, restauracjach, klubach, bibliotekach a nawet przedszkolach.


M.S.: A jak to jest z tą naszą wrażliwością muzyczną? Każdy jest nią obdarzony?
W.K.: Wrażliwość muzyczną trzeba kształtować już od najmłodszych lat. Uczniowie szkół muzycznych są w dobrej sytuacji bo rozwijają swoją wrażliwość bardzo intensywnie. I już nawet w początkowym etapie kształcenia mogą przynieść wiele radości najbliższym, grając domowy koncert dla babci, czy kolędy na święta. Ale nie zapominajmy o reszcie społeczeństwa. Powinniśmy kształtować wrażliwość muzyczną tak szeroko, jak to tylko możliwe. Pod tym względem imponują mi kraje Europy Zachodniej, USA czy Czechy. Tam niemal każdy gra na jakimś instrumencie,
amatorsko muzykuje. W Polsce tego brakuje, a warto dodać, że kształcenie muzyczne wpływa na prawidłowy rozwój mózgu, rozbudza kreatywność i kształtuje charakter.




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy artykułów

24 czerwca 2021
Imieniny obchodzą:
Jan, Danuta, Janina

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej