TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Łukasz Jarzyński



Aktor i reżyser. Współpracuje m.in. z Teatrem Gry i Ludzie w Katowicach, Teatrem Wierszalin w Supraślu, Teatrem Guliwer w Warszawie, Teatrem Powszechnym w Radomiu. Od 2013 r. związany z Ziemią Kłodzką za sprawą projektu Teatr Kłodzko, w którym czynnie uczestniczy. To właśnie w Kłodzku, w lutym tego roku odbyła się premiera pierwszego wyreżyserowanego przez aktora spektaklu Tuwim i inni w sałatce. Aktor uczestniczył też w warsztatach teatralnych skierowanych do najmłodszych, które odbyły się podczas marcowych spotkań z teatrem lalek.


Z Łukaszem Jarzyńskim rozmawia Ewa Chalecka.


fot. Magda Tramer


Czym jest dla Ciebie aktorstwo?


Moim życiowym wyborem. Od dziecka chciałem zostać aktorem i robiłem wszystko żeby spełnić swoje marzenie. Nikt nie potrafił mnie zniechęcić do tego zawodu, a bywało, że próbowano. O aktorstwie i teatrze mogę zresztą opowiadać godzinami. Podobnie jest w przypadku konkretnej roli. Kiedy przygotowuję się do nowego przedstawienia pomaga mi mój warsztat, ale i rozmowy z innymi aktorami, a przede wszystkim z reżyserem. Myślę, że czasem bywam męczący, kiedy zadaję kolejne z rzędu pytanie dotyczące postaci. Ważny jestj ednak efekt – trzeba zagrać prawdziwie i zauroczyć publiczność. Aktorstwo to połączenie pracy fizycznej i umysłowej. To również energia publiczności, którą aktor doskonale wyczuwa. To także niełatwa umiejętność przeistaczania się w postać i powracania do rzeczywistości tuż po spektaklu. W tym zawodzie ważne jest aby aktor nigdy nie odpływał na scenie. Trzeba grać postać, a nie stawać się kimś innym.


Co trudnego jest w aktorstwie?


Jest wiele trudności, którym aktor musi stawić czoła. Praca z emocjami to jedna z nich. Trudne jest też obłaskawienie własnej tremy, ale jeszcze trudniej jest grać gdy jej brak. Kiedy grasz jakiś spektakl już setny raz bywa, że przed wyjściem na scenę nic nie czujesz. A przecież trema dodaje sił i energii. Bardzo trudno jest też grać w zespole, którego się nie zna lub mu nie ufa. W takim przypadku musisz myśleć nie tylko za siebie, ale i za partnerów. Wtedy najłatwiej jest położyć spektakl, a najtrudniej zagrać tak, aby publiczność niczego się nie domyśliła. To bardzo stresujący zawód o czym świadczy senny koszmar, który towarzyszy wielu aktorom – mnie również. W tym śnie wychodzimy na scenę i nie wiemy co powiedzieć.


Co jest ciekawsze? Praca w teatrze czy w filmie?


Zdecydowanie wolę teatr. Tam aktor ma bezpośredni kontakt z publicznością i możliwość rozwoju granej postaci. Z kolejnym przedstawieniem zmienia się nasze aktorstwo, sztuka może ewaluować. Scena teatralna jest czasem podobna do ringu. Aktorzy lubią ze sobą rywalizować, a zdrowa rywalizacja na scenie daje świetne efekty. W teatrze aktorzy tworzą zespół. Znają siebie i własne reakcje, bywa że się zaprzyjaźniają. Obecnie współpracuję z kilkoma teatrami i kilkoma zespołami. Są takie zespoły, z którymi świetnie mi się pracuje, którym ufam – tam praca jest prawdziwą przyjemnością. Oczywiście warto również spróbować roli filmowej. To ciekawe doświadczenie, tylko inny rodzaj aktorstwa, np. zawsze można powtórzyć scenę, zbliżenia pomagają w wyrażeniu mimiką swoich emocji. Film to zwykle również dobry zarobek.


Wolisz role komediowe czy dramatyczne?


Role komediowe są znacznie trudniejsze, ponieważ zawsze trudniej jest publiczność rozśmieszyć niż wzruszyć. Ja przede wszystkim jednak lubię różnorodność. Jeśli chodzi o charaktery, to te złe są zawsze bardziej wyraziste, przez co ciekawsze do zagrania. Choć w życiu wolę takich emocji nie przeżywać, na scenie chętnie podejmuję wyzwania. Bardzo lubię też role psychologiczne. Takie postacie są bardziej barwne, przechodzą różne etapy, przemiany. Z nimi warto się zmierzyć.


Kiedy pojawił się pomysł na wyreżyserowanie spektaklu w Kłodzku?


Pomysł na taki spektakl nie był mój tylko pana Michała Tramera. To on przygotował pierwszy scenariusz, o którym myśleliśmy wiele lat temu. Zmieniłem go trochę i dostosowałem do siebie. Lubię muzykę, dlatego spektakl jest muzyczny. Michał Tramer był koordynatorem artystycznym przedstawienia, zajął się również scenografią i kostiumami - i to też był strzał w dziesiątkę, bo wykonał wszystko z bardzo dobrym efektem. A dlaczego postanowiłem spróbować reżyserii? Bo daje ona jeszcze więcej możliwości. Oczywiście to też większa odpowiedzialność. Nie wystarczy pracować nad własną rolą, trzeba umiejętnie połączyć całość, a ważne jest wszystko - od doboru muzyki, po kolor światła. Michał od blisko roku zajmuje się teatrem w Kłodzku, stąd premiera spektaklu odbyła się właśnie tu.


Czy zobaczymy Cię jeszcze na scenie w Kłodzku?


Oczywiście. Obecnie występuję wdwóch spektaklach, które wciąż będziemy wystawiać na kłodzkiej scenie. Są to: Tristan i Izolda oraz Tuwim i inni w sałatce. Ale w głowie mam wiele pomysłów na jakiś kolejny, autorski spektakl.


Lubisz Kłodzko?


Kłodzko to piękne i bardzo inspirujące miasto. Doskonałe miejsce na pracę twórczą. Z tym regionem łączy mnie też osoba Michała Tramera. Znamy się już od wielu lat i świetnie się rozumiemy, a to warunek dobrej współpracy. Obaj jesteśmy zadowoleni z owoców naszej pracy, a że pomysłów nam nie brakuje liczymy, że jeszcze wiele ciekawych projektów przed nami.




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy artykułów

25 czerwca 2021
Imieniny obchodzą:
Łucja, Wilhelm, Dorota, Witold

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej