TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Ludzie z naszych stron - Czesław Zabiegło



Czesław Zabiegło


Urodzony w Kamiennej Górze, od roku pełnoprawny obywatel Złotego Stoku. Przez lata pracował w służbach mundurowych. Pasjonat historii Japonii, przede wszystkim dziejów samurajów, miłośnik muzyki klasycznej z naciskiem na twórczość Bacha. Swoją pasję realizuje wytwarzając zbroje japońskich wojowników.


Z Czesławem Zabiegło rozmawia Maciej Schulz.


Fot.: Dariusz Ogłoza - fotodeo




M.S.: Przez lata mieszkał Pan w Bytomiu. Co przyciągnęło Pana do Złotego Stoku?
C.Z.: Urodziłem się w Kamiennej Górze, ale w związku z nieprzychylną dla władz minionego systemu przeszłością mojego ojca musieliśmy wyjechać spod Wałbrzycha. Góry i moje rodzinne strony ciągle wzywały mnie do siebie, więc przynajmniej raz w roku odwiedzałem Kamienną Górę. Nigdy jednak nie lubiłem jeździć głównymi drogami. Wybierałem te boczne. Jedną z nich jest właśnie szosa łącząca Ziemię Kłodzką ze Śląskiem, przebiegająca przez Złoty Stok. Spokój i cisza, jakie panują w tym miasteczku, a także otwartość i serdeczność jego mieszkańców urzekły mnie. Postanowiłem, że osiądę tu, by odpocząć od hałaśliwego miasta, w którym człowiek jest anonimowy nawet dla sąsiadów z tego samego bloku. Ponadto zaproponowałem władzom Złotego Stoku, że utworzę tutaj nową atrakcję – stałą ekspozycję moich zbroi, wzbogaconą o repliki drzeworytów, plakaty i inne aspekty sztuki związane z Japonią. Zobowiązałem się, że rocznie będę dostarczał jedną zbroję. Chciałem też pozyskiwać zbiory. Pomysł spodobał się samorządowcom, którzy zaproponowali mi do zamieszkania trzy obiekty, w tym dwa niefunkcjonujące już kościoły. Wybrałem mały domek. Najważniejszą sprawą było dla mnie uruchomienie pracowni.


M.S.: Skąd wzięła się Pańska pasja tworzenia zbroi? Czy była inspirowana podróżą do Japonii?
C.Z.: Podróżą, której nigdy nie było. Jestem jak Feliks Jasieński, ziemianin z Warszawy, który będąc w Paryżu u braci Goncourt zaraził się Japonią. Pisał o Kraju Kwitnącej Wiśni, posiadał zbiory pochodzących stamtąd przedmiotów, ale nigdy tam nie był. Moja pasja zrodziła się ponad 20 lat temu. Interesowałem się japońską kulturą, opowieściami o samurajach, ich kodeksie i zwyczajach. W tamtych czasach nie było mnie stać na kupienie czegokolwiek związanego z Japonią, dlatego postanowiłem samodzielnie coś wykonać. Zaczęło się od kabuto, czyli hełmu, którego rysunek znalazłem w jednej z książek. Potem dorobiłem resztę zbroi. Z czasem powstała kolejna - zbroja łuskowa o-yoroi - rzekomo ceremonialna, a ja zająłem się tą pasją na poważnie. W ciągu roku wykonuję maksymalnie dwie zbroje na zlecenie. Jest to zajęcie czasochłonne, wymagające wielkiej pieczołowitości i wysokiego poziomu wykonania. Osadzam moje prace w realiach danych epok i staram się używać materiałów przynajmniej podobnych do oryginałów. Wszystko wykonuję ręcznie. Jedynymi narzędziami elektrycznymi, jakich używam, są wiertarka oraz mała tokarka.


M.S.: Z pewnością musi Pan być cierpliwy…
C.Z.: Rzeczywiście, w tym co robię największym kapitałem jest cierpliwość. Przez lata kryłem swoje prace w mieszkaniu, ale podczas polskiej premiery filmu Edwarda Zwicka Ostatni Samuraj, na którą przywiozłem trzy zbroje, w które ubrano trzech młodych mężczyzn, attaché handlowy polskiej ambasady w Japonii namówił mnie, bym sprzedawał je po to, by robić następne zbroje.


M.S.: Jakich materiałów używa Pan przy tworzeniu tych dzieł?
C.Z.: Zbroje wykonuję głównie ze stali. Stosuję także miedź i mosiądz, a wiązania płyt i łusek ze skóry, taśm lub sznurów, których splot jest podobny do oryginału. Czasami wykorzystuję również jedwab, zwłaszcza do zdobień.


M.S.: Wykonuje Pan repliki, czy realizuje Pan także swoje autorskie projekty?
C.Z.: Swoją twórczość opieram na drzeworytach oraz ilustracjach, ale robię przede wszystkim autorskie projekty. W zasadzie wykonałem tylko jedną rekonstrukcję – XI-wieczną zbroję łuskową o-yoroi, która według przekazów historycznych należała do generała Yoshitsuno Minamoto. Można ją oglądać w Centrum Kultury i Promocji w Złotym Stoku.


M.S.: Z jakich części składa się zbroja samuraja?
C.Z.: Są ich dziesiątki, ale te podstawowe to kabuto czyli hełm, do – pancerz w całości, zwieńczony od dołu kusasuri, czyli luźnymi zestawami blach chroniącymi uda. Uzbrojone blachami i kolczugą rękawy bojowe to kote, a dodatkowa ochrona ud to haidate. Podudzia chroniły sunneate, a stopy kogake.


M.S.: Czy sposób zdobienia zbroi wskazywał na rangę jej właściciela?
C.Z.: Tak, ponieważ zbroja była rzeczą bardzo kosztowną. Nie każdego zawodowego samuraja było na nią stać. Najniżsi rangą żołnierze - ashigaru, mobilizowani często wśród rolników, używali słomianych peleryn. Jedynie na głowie nosili opaski z blaszanymi elementami. Samuraje w zależności od swojej majętności mieli różne zbroje. Najskuteczniejsze i najpiękniejsze nosili daimio, czyli feudałowie i wielcy możni. Także kolorystyka miała znaczenie, bo mówiła z jakiego klanu pochodził dany wojownik. Inną sprawą były ozdoby na kabuto. Samurajowie chcieli aby w zgiełku bitwy ich pan mógł zauważyć ich skuteczność i odwagę, dlatego na hełmy zakładali cudaczne ozdoby, jak rogi, czy pióropusze.




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy artykułów

25 czerwca 2021
Imieniny obchodzą:
Łucja, Wilhelm, Dorota, Witold

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej