TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Indie, Radżastan, cz. II



Magiczny Radżastan to kraina radżpudzkich maharadżów, niedostępnych fortów i bajkowych pałaców. Odurza złotem piasków pustyni, błękitem nieba, zapachem przypraw i kolorami kobiecych sari. To drugi pod względem wielkości stan Indii i na pewno jeden z najbardziej fascynujących - dzięki przebogatej historii i niesamowitym widokom jest jednym z najpopularniejszych kierunków turystycznych Indii.


Założony w XII wieku Jaisalmer zajmował zawsze strategiczną pozycję na szlaku handlowym leżącym pomiędzy Azją Centralną a Indiami. Dziś miasto żyje przede wszystkim z turystyki. W słynnych havelis, zbudowanych z piaskowca, wyróżniających się bogatą ornamentyką, powstają restauracje i hostele. Nietrudno natknąć się też na kafejki internetowe. Większość turystów przyjeżdża tu aby poczuć atmosferę pustyni Thar - wybierając się na safari na wielbłądach. Mimo niechęci do zorganizowanych wycieczek, wykupuję w moim hotelu trzydniowe „camel safari”. Następnego dnia, nieprzyzwoicie wcześnie rano, słyszę łomot do drzwi. Szybko pakuję dwie torby - ciepłą odzież, aparat, notatnik. Wypijam herbatę i wskakuję do dżipa, który wywiezie mnie na pustynię o godzinę drogi od centrum miasta. Cisza, wiatr, słońce, samotność.
Tylko ja i wielbłąd, bo Bilal - mój przewodnik, oddalał się ode mnie na ładnych kilkaset metrów, a wieczorami znikał zupełnie. Zostawałem sam ze sobą przy ognisku. Mogłoby się wydawać, że safari na wielbłądach to jakaś przebrzmiała i mocno przereklamowana atrakcja turystyczna. W Jaisalmerze na każdym kroku naganiacze namawiają do wyprawy na okalające miasto piaszczyste tereny. Za 20 dolarów od osoby wynajęty przewodnik użyczy nam swojego wielbłąda i przeprowadzi przez pustynię.
Ale co może być interesującego w trzydniowym snuciu się na wielbłądzie po tonach piachu? Pustynia skrywa w sobie całą sieć oaz, małych wiosek, w których biała twarz należy do rzadkości. Przybycie turysty witane jest przez miejscowe dzieci wrzawą. Mężczyźni siedzą w kucki wymieniając się papierosami, a kobiety momentalnie chowają się do domostw, czasami tylko nieśmiało wyglądając przez szpary. Na tych przystankach w podróży wszystko jest świeże i autentyczne. Brak śladów jakiejkolwiek turystycznej korporacji. Długie godziny poświęcone na pokonanie trasy łączącej jedną oazę z drugą nie są marnowaniem czasu. Ascetyczna sceneria, brak innych ludzi, wręcz zmusza do kontemplacji, jakiegoś bezwarunkowego zamyślenia. Trudno tego typu relaks wpisać do przewodnika jako atrakcję, ale to wielka zaleta tej wyprawy.


Z Jaisalmeru skierowałem się w stronę Pushkar - jednego z najświętszych miast Indii, do którego ciągną pielgrzymi z całego kraju. Pushkar zbudowane jest wokół niewielkiego jeziora. Przy setkach świątyń ludzie przesiadują na schodach prowadzących do wody. Miasto przyciąga także młodych turystów z Europy Zachodniej, Izraela, Japonii, Korei. Hoteliki oferują tanie noclegi. Na spragnionych duchowej strawy czekają szkoły medytacji i jogi. Miłośnicy muzyki także nie będą zawiedzeni, wybierając jeden z kursów gry na tradycyjnych hinduskich instrumentach. Jak mówi legenda, bogowie wybrali Pushkar na swoją siedzibę - zatem miejsce jest święte i nie wolno sprzedawać tu ani spożywać alkoholu i mięsa, a nad samym jeziorem palić tytoniu. Każdego roku podczas Camel Fair miasteczko gości setki tysięcy pielgrzymów, turystów, muzyków, artystów no i oczywiście wielbłądy.


Podczas trzech tygodni, jakie spędziłem w miastach i wioskach Radżastanu wielokroć odnosiłem wrażenie podróżowania wehikułem czasu.
Spoglądając w oczy ludziom zamieszkującym miasta i wioski tego regionu wiedziałem, że są potomkami wojowniczych Radżputów, o odważnych sercach, zawsze kierujących się honorem. Dla wielu ta zaczarowana i romantyczna kraina jest synonimem egzotycznych Indii. To miejsce pełne kontrastów, gdzie upalny, słoneczny dzień momentalne zamienia się w chłodną, gwiaździstą noc. Wielkie miasta otumaniają zgiełkiem, pustynia uspokaja i wycisza. Tu wielkie bogactwo i przepych luksusowych pałaców zamienionych w pięciogwiazdkowe hotele kontrastuje ze skromnymi domami zwykłych ludzi.


The End


www.bartpogoda.net




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy historii

25 sierpnia 2019
Imieniny obchodzą:
Luiza, Ludwik, Józef, Patrycja, Bela

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej