TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Życie w kamperze



Sven on the road


Bohaterowie: Sven - kamper,


Siska - żona Bartka Pogody.


 


Piątek


Trzydzieści kilometrów za Kłodzkiem w stronę granicy czeskiej - wypadek. „Śmiertelny”, jak przekazuje mi facet w białym vw golfie, stojącym przede mną od 20 minut, gdzieś pomiędzy Domaszkowem a Wilkanowem. Nie czekam. Nawracam niezdarnego kampera na wąskiej dziurawej drodze i jadę do pierwszego drogowskazu. Wilkanów 3 km. Nawijam po jeszcze węższej drodze, zgarniając dachem gałęzie tunelu drzew. Jadę na pamięć. GPS tu niepomoże. W końcu wyjeżdżam na drogę do Międzylesia. Zupełnie zapomniałem o tej okolicy. Zapomniałem i wygląda na to, że inni też o niej zapomnieli lata temu. Opuszczone domy, zamknięte sklepy GS, zarośnięty PGR i przystanki, na których autobusy z Bystrzycy do Międzygórza zatrzymują się raz dziennie.


Sven jest po generalnym remoncie. Nie oczadza czarnym złem z rury wydechowej lewego tylnego koła, wycieraczki działają, a nowe czeskie głośniki wygrywają album Blur „13” – przypadkowa płyta z połamaną okładką. Dobrze się jedzie, choć pada niemiłosiernie.


Z mozołem wbijam się na pierwsze wzniesienia, a potem górka za Kralikami i porażająco nudne „wioski bez ludzi” wzdłuż drogi numer 11. Dojeżdżam do autostrady przy Mohelnicach. Olomouc, Hranice i bliska sercu i płucu Horni Becva…


Znów góry. Ze Svenem gorzej - 30 km/h na konsoli. Żółwim tempem pokonuję kolejne kilometry. To nie płaska Estonia czy Finlandia. Przeskakuję do Słowacji – tutaj zaufałem GPS – zmęczony, ogłuszony dźwiękami silnika i radia na full, omyłkowo zamiast do Ziliny skręcam na Povazską Bystricę. Reflektuję się po 20 kilosach i trzeba zawracać na Martin. Tu najgorsze serpentyny. Noc. Chciałbym już być u Siski w domu na Kralikach.


 


Sobota


Ciężko wstać - czterysta kilometrów i osiem godzin telepawki. Ale musimy się pakować i zrobić zakupy. Zmęczenie wychodzi. Dużo się działo, a ostatnie miesiące to tysiące kilometrów zrobionych pomiędzy Polską, Słowacją, Czechami, Austrią.


 


Niedziela


Późny wyjazd z Kralików. Sven w miarę jedzie. Zvolen, Nitra i autostrada na południe.W Bratysławie wieje, wicher świszczy betonowo w zaułkach osiedla gdzie mieszka siostra Siski. W nocy dojeżdżamy do Wiednia.


 


Poniedziałek


Od rana załatwianie, ogarnianie, wysyłanie, przenoszenie. Wiedeń poniedziałkowo wyczilowany. Na dzielnicy niewiele się dzieje. Zamknęli kolejny sklep. O 12:00 już w drodze. Nie ma jak rozmawiać bo głośno w kabinie. Jedziemy na południe – na GPS wbiłem Arles. Choć po 20 kilometrach wkręciła mi się Albania i Rumunia – po pewnej chwili wróciliśmy do uprzednio wymyślonego planu. Planu, którego za bardzo nie mamy – jedynie mgliste zarysy.


Im dalej w Alpy tym Sven ma cora zgorszą kondycję. Rzęzi, piszczy, miauczy, furka i turkocze. Wyprzedzają nas wielkie ciężarówki i autobusy. Z górki idzie lepiej, nadrabiamy (rekord 104 km/h), choć kakofonia dźwięków przeszkadza w kulturalnej rozmowie nowożeńców. Siska głośno się zastanawia czy w Austrii nie ma oddolnego limitu prędkości na autostradach. W pewnym momencie z dobrze znanego nam chaosu dźwięków wybija się jeden piskliwy okraszony efektami świetlnymi reprezentowanymi przez czerwoną ikonkę brakującego oleju. Rasthof. Wygląda na to, że coś jest nie tak. Na samochodach znamy się na tyle, że nimi jeździmy – a rok temu w Skandynawii przez 5 tyg. i 8000 km nie mieliśmy żadnych technicznych problemów. Po jakimś czasie skręcamy do wioski gdzie ogarniamy serwis samochodowy. Okazuję się, że wycieka nam olej i prawie zatarł się silnik.


No tak, Sven ma 25 lat. Mechanik radzi dolać wszystko co mamy, zjechać na camping niedaleko nad jezioremi czekać do rana – w miasteczku jest większy warsztat – tam może pomogą. Camping jest super. Nad jeziorem, cicho, prąd, prysznic, woda i czill. Poniedziałki są zawsze najgorsze.


www.bartpogoda.net (2011)




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy historii

25 sierpnia 2019
Imieniny obchodzą:
Luiza, Ludwik, Józef, Patrycja, Bela

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej