TA STRONA WYKORZYSTUJE PLIKI COOKIE zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki.
Więcej informacji o celu ich wykorzystania i możliwości zmiany ustawień cookie znajdziesz w naszej Polityce prywatności.
Nie pokazuj więcej tego komunikatu
Pustynia Atakama, cz. II



El Tatio Geysers to najwyżej położone pole gejzerów na świecie. Na wysokości 4300 m w kompletnej ciemności otaczają mnie opary, dymy, siara, istne piekło... lodowe piekło na ziemi. Krążę po okolicy, każdego dnia równo o 7 rano gejzery zaczynają wybuchać, wyrzucają z siebie masy gorącej wody. W końcu wschodzi słońce. Upragnione. Temperatura podskakuje o 25o C. Momentalnie. Przed chwilą nie czułem rąk, zamarzły. Na szczęście jest kawa i bułki ugotowane w plastikowym pudełku przez Eduarda. Jak ugotował? Położył je na gejzerze. Naturalna kuchenka. Śniadanie mistrzów. W końcu kąpiel w basenach z gorącą wodą. Po południu wracamy do San Pedro. W mieście nie ma prądu. Wszystko zależne od baterii słonecznych. Totalne rozluźnienie. Znajduję małą knajpkę, w której wymieniam dwie książki na jedną. Ale za to po polsku - Pasja Życia - biografia Van Gogha. Wieczorem piwko przy świecach. Międzynarodowa ekipa. Rano wyjazd. Do Boliwii. Pędzimy przez pustynię terenową Toyotą. Ja, Marcel & Lisa (Niemcy), Fred & Astrid (Francja) oraz Elias (kierowca) i Justina (kucharka). Odprawa na granicy Chile-Boliwia (4600 m n.p.m.). Przeraźliwe zimno, zakapturzeni urzędnicy, ale bardzo mili i bezproblemowi. Szybko załatwiamy formalności i jedziemy dalej. Parę rzeczy będzie niezmiennych podczas następnych trzech dni: słońce i księżyc, nocne niebo białe od gwiazd, przeraźliwe zimno, piach, śnieg, średnia wysokość 4000 m n.p.m., sól, gejzery, wulkany i co rusz zmienianie opony w samochodzie.


Laguna Colorada


Pod wieczór pierwszego dnia docieramy do tego miejsca położonego na wysokości prawie 5000 m n.p.m. Czerwone jezioro, setki różowych flamingów, żółta trawa, szare błoto i tumany srebrnej soli, wzniecane przez szalejący wiatr. Soroche – czyli choroba wysokościowa już daje się we znaki. W moim przypadku było to tylko pół godziny bólu głowy. Noc. Barak. Ludziska ciężko sapią. 20 osób w jednej sali, na piętrowych łóżkach. To była ciężka noc. Ubrałem na siebie wszystko co miałem, wślizgnąłem się do śpiwora, na to jeszcze dwa koce i dotrwałem do rana. Drugiego dnia znów w drodze - 12 godzin przez pustynię. Elias raczy nas swoją kolekcją kaset: greatest hits z lat 80-tych, boliwiańska klasyka, The Beatles i nieśmiertelne Scorpions. Wind of Change miesza mi się z Hotelem California. Potem Lisa zapodaje Massive Attack. Świetnie się tego słucha na tych bezdrożach. W nocy docieramy do jedynego większego miasta - Uyuni. Mrok, kurz i dziurawa droga. Jemy kolację w domu Eliasa, a potem do hotelu. Zimno. Czytam Pasję Życia przy świeczce. Zasypiam w momencie gdy Van Gogh przenosi się do Żółtego Domu.


Salar de Uyuni


Największe słone jezioro świata. Na wysokości 3653 m n.p.m. 12000 kilometrów kwadratowych. Stanowi relikt zbiornika wodnego z okresu plejstocenu. Płyniemy, a raczej jedziemy na Isla de Pescadores (Wyspa Ryb - nie ma żadnych ryb, ale wyspa z daleka, kształtem przypomina rybę). Po drodze mijamy hotel w całości zrobiony z soli. Mistrzostwo świata. Zaglądam do środka. Słone łóżka i fotele. Wszystko. Dosłownie. Ukradkiem liżę ścianę - aby się upewnić. Oczy bolą od tej bieli. Trafiamy na ewenement - pewną część jeziora pokrywa 10 cm woda. Jest pięknie. Teraz rzeczywiście płyniemy. W stronę Isla de Pescadores – wyspy pokrytej kaktusami. W drodze powrotnej wspinamy się na dach Toyoty. Niesamowicie. Wiatr, biel, słońce, kurczowo trzymam się barierek ochronnych, a samochód mknie z 80km/h. Na koniec całej wyprawy wybieramy się jeszcze na cmentarz, pełen martwych… pociągów. Na torach kolejowych niszczeją rdzawo-czerwone lokomotywy sprzed stu lat, wagoniki, urządzenia kolejowe. Jest to najsłynniejszy tego rodzaju „cmentarz” w Ameryce Południowej. Wracam do hotelu. Już przestałem zwracać uwagę na rzeczy pokryte piaskiem, zakurzone aparaty. Zbieram całą ekipę i jedziemy na północ, do Potosi – najwyżej poło- żonego miasta na ziemi.


www.bartpogoda.net




Podziel się tym co czytasz:

Blip Flaker Twitter Facebook Nasza klasa


< Powrót do listy artykułów

25 kwietnia 2019
Imieniny obchodzą:
Marek, Jarosław

Dzisiejsze wydarzenia

Brak informacji

Punkt informacji
Panorama Ziemi Kłodzkiej